Aktualności przyrodnicze
Bałtyckie "Trójkąty Bermudzkie"
2010-02-04, 10:53
Bałtyk, fot. Joanna Krzak
Bałtyccy rybacy widywali w pewnych miejscach świetliste kule i słyszeli dziwne grzmoty, a kutry niespodziewanie tonęły mimo ładnej pogody. Podobne zjawiska obserwowane są także w rejonie Trójkąta Bermudzkiego.
W miniony czwartek (20. 01. 2010) odbyło się kolejne spotkanie Kawiarenki Naukowe Bałtyckiego Festiwalu Nauki. Wykład wygłosił emerytowany profesor Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni Andrzej Orłowski.

Podczas prezentacji słuchacze dowiedzieli się kilku ciekawych rzeczy na temat naszego morza, ze szczególnym uwzględnieniem strefy dennej.

Jak wiadomo Bałtyk jest morzem płytkim, a jego średnia głębokość to 52,3 m.
Dla porównania średnia głębokość wszechoceanu (wszystkich oceanów i mórz) to prawie 4000 m.
Najgłębszym miejscem jest Głębia Landsor, mająca 459 m. Najbliższe nam głębokie miejsca to Głębia Gdańska ( 118 m), Głębia Bornholmska (105 m) oraz Głębia Gotlandzka (249).
Z racji swojej głębokości miejsca te pełnią role swoistych śmietników, zbierających rozmaite szczątki organiczne i nieorganiczne. Tworzą one grubą warstwę osadów, sprawiających wrażenie „drugiego dna” podczas pomiarów akustycznych.
W trakcie badań geologicznych dna, odkryto, że podczas uderzenia sondą uwalniane są chmury metanu. Zjawisko to nasiliło się w ostatnich latach. Prawdopodobnie ma to duży związek z eutrofizacją (użyźnianiem) Bałtyku, dzięki której coraz częściej obserwowane są potężne zakwity fitoplanktonu na Bałtyku. Co ciekawe na skutek oddziaływania prądów morskich, główne skupiska glonów znajdują się w środkowej części morza, nie zaś przy jego brzegach. Po jakimś czasie fitoplankton tworzący zakwit zamiera i opada na dno. Duża ilość martwej materii organicznej oraz mała cyrkulacja wody, sprawia, że nie wszystko jest rozkładane w sposób tlenowy. Sporą część organizmy beztlenowe zamieniają w metan – łatwopalny gaz cieplarniany, zwany także gazem błotnym lub kopalnianym.

Samo zaleganie metanu na dnie jest umiarkowanie szkodliwe – w takiej strefie nie występuje bowiem życie na dnie lub w jego osadach, a ryby żyjące w okolicy mogą mieć owrzodzenia. Jeśli jednak coś zaburzy chwiejną równowagę przy dnie – uderzenie, podwyższenie temperatury wody itp., gaz ten łatwo wydostaje się na powierzchnię. Może to powodować zatrucia, wybuchy lub nawet zatonięcia kutrów. Ostatnia możliwość jest jedynie hipotezą, jednak w miejscach występowania przydennych złóż metanu, zdarzały się niewyjaśnione zatonięcia przy ładnej pogodzie. Podobne zjawisko może być przyczyną tajemniczego ginięcia statków w rejonie Trójkąta Bermudzkiego. Zarówno w osławionym trójkącie, jak i w okolicach bałtyckich głębi rybacy i marynarze widywali świecące kule, słyszeli niewyjaśnione grzmoty. Dawniej tłumaczono to jako gniew Bogów, natomiast w chwili obecnej jako UFO lub wynik pijaństwa załogi. Jednak wyjaśnieniem może być metan, który może ulec zapłonowi po wydostaniu się na powierzchnię, a wówczas wybuch stworzy ognistą kulę. Także „biała woda” widywana w rejonie Trójkąta Bermudzkiego może być powodowana wydostawaniem się pęcherzyków gazu na powierzchnię wody. Duża ilość takich pęcherzyków może powodować zapadnięcie się statku na skutek zmiany wyporności.

Profesor Orłowski wspomniał także, że planowana trasa rurociągu Rosja – Niemcy biegnie przez głębię Bornholmską, gdzie znajdują się spore złoża metanu. Nie wiadomo jakie konsekwencje będzie miało ich naruszenie, które prawdopodobnie nastąpi podczas prac. Ponieważ jednak rurociąg umiejscowiony jest poza polskimi wodami terytorialnymi i ekonomicznymi, nie ma na razie większych powodów do obaw.

W chwili obecnej Polska jest jednym z większych trucicieli Bałtyku. Aby chronić nasze morze należałoby przede wszystkim ograniczyć zanieczyszczenia. Unikniemy wówczas masowego pojawiania się glonów (które często bywają toksyczne dla człowieka) oraz powstającego z nich metanu.

Joanna Krzak